poniedziałek, czerwiec 12, 2006

Rozrywkowa dzielnica

Właściwie to nie wiem dlaczego, ale nigdy nie wspomniałam o tym, o czym głównie się mówi. Właściwie najwięcej się naczytałam przed przyjazdem, najwięcej mi naopowiadali ci, co tu byli i najbliżej mieszkam, a tak po macoszemu potraktowałam…
Może, a właściwie na pewno dlatego, że mnie aż tak tam, nie ciągnie- Bairro Alto czyli górne miasto, miejsce klubów i kawiarenek. Chodzi się tam raczej w nocy, zresztą rano to można utonąć w śmieciach więc nie radzę. Portugalski styl to stanie na ulicy z kubkiem małego piwa – Imperial i gadanie o głupotach. Pogoda im na to pozwala, nudzić się raczej nie nudzi, wiec zanim podążą na dyskoteki, które się otwierają o 1-2, młodzi Portugalczycy ładują akumulatorki na Bairro Alto.

Klubów i klubików jest tam niezliczona ilość, są tak różnorodne że nie wiem, czy można jeszcze coś wymyślić, chociaż… nie raz się przekonałam że pomysłowość portugalskiego narodu nie zna granic, to chyba ta jedna ze wspólnych cech Polaków i Portugalczyków ;)

Znaleźć można eleganckie restauracje z fado na żywo, w cenach od 25 w górę, ale i jazzowe, tawerny, latynoskie, brazylijskie, nowoczesne, wszystko. Punktami charakterystycznymi jest Mesqual na rogu Rua Dario de Noticias gdzie spotykają się wszyscy Erasmusi i pełno Portugali, bar z tanim piwem za 70 centów niedaleko Praca de Camoes i bar z tanimi tostami.

Z takich mi znanych miejsc, albo takich co mi utkwiły w pamięci:
- Katakumbas – jazzowy z muzyką na żywo, ma stałych bywalców, dobrą kawę z mlekiem, fajny klimat i gwarancje że tam posłuchasz dobrej muzyki a nie będzie cie nikt zaczepiał bo też przyszedł na posłuchać jazzu ;)
- Travessa de Queimadas- uliczka na której są 3 latyniskie kluby, malutkie, często zatłoczone ale barman znajduje mijsce żeby na środku zatańczyć salsę z kelnerką J optymistycznie nastrajają,
- Bedroom, jak sama nazwa mówi- łóżka muszą być, zamiast krzeseł czy kanap- czerwone, duże łoż, dziwne miejsce, kwestia gustu, raczej dla tych wyszukanych, ceny też raczej wyszukane
- Brazylijski, coś na K.. bardzo fajny jeśli są ludki, dj ma ok. 65 lat ale umie rozkręcić, troche samby, trochę starszych kawałków, miejsca dość żeby poszaleć.

Jeden utkwił mi też, nie byłam, nie pamiętam nazwy ale za szybą nie miał reklam, ludzi, krzeseł czy jakichś „klubowych gadżetów” ale figurki święte, Matke Boską Fatimską, świece, dziwne, ale był pełny, nie wiem czy w Polsce by się to przyjęło, nie sądzę…

Generalnie mi nie pasuje taki styl Bairro Alto, a na pewno nie za często, nie lubię się włóczyć po knajpach, po Alfami, to co innego, ale od czasu do czasu można, na bank zawsze odkryję coś innego, miejsce, którego nie widziałam i mimo że jestem przygotowana na różne wariacje, zawsze coś mnie zaskoczy ;) I jak tu nie lubić Lizbonki ;)
Ps. wiem że miało nie być uż zdjęć obcych ale z racji że na Bairro jestem rzadko, najczęsciej spontanicznie i na pewno już bez aparatu, a chcialam pokazać tą częsć, to znów małe oszukaństwo :(