sobota, maj 13, 2006

Pascoa Feliz /Wesolych Świąt Wielkanocnycj/

To pierwsze moje święta poza domem, smutno troszeczkę, ale przecież nie jestem w pracy albo gdzieś uwięziona, ale w Lizbonie, nie wolno się smucić;)
Poza tym przyjechałam psispsióła, w potoku plotek nie ma miejsca na łezki ;)

W Portugalii Wielki Piątek jest bardziej celebrowany i to piątek jest dniem wolnym, w poniedziałek, kiedy w Polsce się wodą polewają- Portugale pomykają do pracy.
Udało nam się znaleźć polskiego księdza, wprawdzie na drugim końcu miasta, a właściwie poza zoną miejską, ale przynajmniej spowiedź efektywna, bo po portugalsku to byśmy się chyba w tych sprawach nie dogadali ;) No a poza tym co to za Wielkanoc bez święconki, a w Portugalii takiego zwyczaju nie ma..
Tak, zwyczaj ten jest co najmniej mało popularny, to i ciężko też farbki znaleźć, ale inwencji troszeczkę, ostatecznie imbir i wino mają na tyle piękne i naturalne kolory, że z powodzeniem można nimi barwniki zastąpić ;) Zastępstwo musiałyśmy znaleźć również dla koszyczka… Na medal spisała się wiklinowa taca wyłożona białymi serwetkami :] Ale z zawartością jak najbardziej profesjonalną, importowaną z Polski pocztą od mamusi ;) No kto jeszcze w Portugalii miał suchą krakowską, torcik Wedla i jajka również od E.Wedel ?? my tak :]

Jakoś nam się udało dotransportować nasze dzieło, aczkolwiek musiałyśmy się udać na prywatną audiencję u księdza Andrzeja, bo portugalskim zwyczajem się spóźniłyśmy kwadrans…a właściwie 3 kwadranse… i to co usłyszałyśmy ze święcenia dla Polaków to „ja tez jeszcze raz życzę Wesołych Świąt i do zobaczenia…” ups… znów… Ale nasze starania zostały docenione i święcenie zostało dla nas powtórzone.

Zdecydowałyśmy z Emilką, że miejscem najlepszym na spędzenie popołudnia Wielko-sobotiego będzie sanktuarium w Fatimie. Szkoda tylko że się rozpadało i po ogrodach nie miałyśmy raczej ochoty chodzić, pomodliłyśmy się tylko w Kaplicy Objawienia, w Kościele głównym była akurat adoracja grobu, dużo ludków przyjechało, również rodaków,
Co dziwnego widziałyśmy to palenie świec całych, w wielkim piecu.. dziwne, ludzie kupują duże świece i wrzucają je do pieca w jakiejś intencji, można też zlecić spalenie świecy w swojej intencji… nie rozumiem tego zwyczaju, muszę się dowiedzieć.

Wieczorkiem postawiłam sobie wyzwanie…prawie egzamin na Portugalke ;) Zdecydowałam się upiec FOLAR – tradycyjny chleb wielkanocny. Drożdżowy, może być nadziwany, na słono, na słodko (mój był z pomarańczami i cynamonem) lub na słono, z mięsem. Jedno co je wszystkie łączy to jajko. Gotowane jajko kładzie się na ciastol tak w skorupce, a właściwie się kładzie tyle jajek ile ma rodzina dzieci, ale to już taka tradycja zaawansowana;) Folarem można obdarowywać bliskich jako podarek zajączkowy, zakochani ieką sobie taki chlebek w kształcie serduszka, ale w niektórych częściach kraju Folara zastępuje Pao de lo, taki odpowiednik biszkoptu.

Obdarowywuje się też migdałami, już od miesiąca były wszędzie i we wszystkich postaciach,
w czekoladzie, , prażone, w cukrze, kolorowe lukrowane i glazurowane.
migdał był symbolem ukrytą istotę, pod skorupką jest owoc, to jest symbol Jezusa, Boga ukrytego pod postacią człowieka.




W niedzielę po śniadanku, również prawdziwym, z białą kiełbaską i jajkami ;) udałyśmy się nie gdzie indziej ale do Betlejem czyli na Belem, wprawdzie na tramwaj czekałyśmy wieki ale znów zostałyśmy wynagrodzone widokiem Mosteiro dos Jeronimos. (manueliński Klasztor Hieronimitów, manueliński bo to właśnie król Manuel w XVI w. kazał go zbudować na cześć odkrycia drogi morskiej do Indii. Dlatego prócz grobowca Vasco da Gamy jest tu tyle przedmiotów i dekoracji związanych z morzem.

Naprzeciw klasztoru, postura Casco da Gamy śmiało patrzy w morze to rzecz jasna Pomnik Odkrywców (Padrao dos Descobrimentos) a troszkę bardziej na zachód – symbol z większości kartek z Lizbony (jak tramwaje) Wieża Belem (Torre de Belem)), tez dziedzictwo kultury UNESCO jak Klasztor Hieronimitów. Niegdyś służyła w celu obrony Lizbony przed atakiem z morza- jako forteca, dziś jest symbolem miasta.

Wieczorem dotarłyśmy (na czas !!!) do katedry – Se potężnej, na Afamie, Jutro świętujemy dalej, a Portugalczycy do pracy, wieczorem zamykamy drzwi na klucz… tak prewencyjnie jakby inne Polaki wpadły na pomysł kultywowania tradycję polewania ;)
W tym roku uszło mi dosłownie na sucho :]

7 Comments:

At czwartek, maj 25, 2006 4:45:00 PM, Anonymous Anonimowy said...

DROGA MAGDO! JESTEM DZIENNIKARKA GAZETY WYBORCZEJ. W NAJBLIZSZY PONIEDZIALEK JADE DO LIZBONY, GDZIE MAM ZBIERAC INFORMACJE O POLAKACH W TYM MIESCIE I MIEJSCACH Z POLSKA ZWIAZANYCH.BYLABYM ZACHWYCONA, GDYBYS ZGODZILA SIE MI W TYM CHOC TROCHE POMOC. PROSZE O KONTAKT agnieszka.urazinska@lodz.agora.pl

 
At piątek, czerwiec 02, 2006 8:40:00 AM, Anonymous Łysy said...

Hej Magda! Czytam Twojego bloga już od dawna i jestem po prostu oczarowany magią Lizbony. Nawet nie wiesz, jak potwornie Ci zazdroszczę, że miszkasz w tym najpiękniejszym miejscu na ziemi! Na otarcie łez poproszę o 'notkę dedykowaną' o fado i Pani Amalii Rodrigues. Pozdrawiam gorrąco z deszczowej Polski.

 
At niedziela, czerwiec 04, 2006 10:24:00 AM, Blogger magda_kendik said...

hej
dziekuje za mile slowa, naprawde bardzo mi milo, mam troszke zaleglosci ze wzgledu na sesje, ale cos o Amalii faktycznie powinnam umiescic :) tez ja lubie, pozdrawiam serdecznie,

 
At środa, czerwiec 07, 2006 5:02:00 PM, Anonymous Anonimowy said...

Nice colors. Keep up the good work. thnx!
»

 
At środa, czerwiec 07, 2006 5:03:00 PM, Anonymous Anonimowy said...

Very pretty design! Keep up the good work. Thanks.
»

 
At piątek, lipiec 21, 2006 11:58:00 AM, Anonymous Anonimowy said...

Your are Nice. And so is your site! Maybe you need some more pictures. Will return in the near future.
»

 
At niedziela, lipiec 23, 2006 8:46:00 AM, Anonymous Anonimowy said...

I find some information here.

 

Prześlij komentarz

<< Home