Po drugiej stronie Tagu
Dzis wyprobowalismy kolejny, acz najberdziej inrygujący srodek transportu miejskiego Lizbony- barco czyli prom :) cel: dostać sie na drugą stronę rzeki- południowy brzeg. Można tez jechać autobusem przez długasny most Ponte 25 de Abril (25 kwietnia) ale już go przemierzalismy jadąc do Algarve wiec dzis wybór padł na barke. Płynie sie zaledwie 15 minut, kasuje bilet jak w tramwaju ale jakie widoki :) Co by tradycji stało sie za dosc przyklejamy nosy do szyb, aparaty w raczki, stan gotowosci, płyniemy :)
Dopływamy do małej miesciny portowej Cacilhas. Południowa strona juz nie jest tak ładna, supermarkety, bloki ( no ale gdzies Ci wszyscy Portugalczycy muszą mieszkać, nie mogą wszyscy być w malowniczych kamienniczkach przy placyku). Mijamy Almadę- tu już w ogóle są same firmy, fabryczki i inne przemysłowosci. Za to jest w tej częsci punkt do którego zmierzamy - Cristo Rei (dosłownie Chrystus Król) sanktuarium. 
Mierzy 28 metrów i stoi na 82-metrowym cokole.
wjeżdzamy windą na cokół i jestesmy u stóp Jezusa. Tu w Portugalii jest prototym tego brazylijskiego, być może nawet bardziej znanego, wszak ten w Rio de Janeiro jest wiekszy. Choć i portugalskiego widziałam z samolotu i robi wrażenie, a widok z góry- przepiękny.
Widzimy cała Lizbonę, most biegnący do Belem, zamek, wzgórza... no nic i trzeba tam własnie wracać, bo nas wieczor zastał, znów przeprawa, może nie morska ale Tag również nie jest strumyczkiem, zdążamy nawet na romantyczny zachód słońca :)

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home